Nie chce mi się.
Wszyscy mamy czasem takie dni, że jesteśmy zmęczeni i poszlibyśmy sobie spać, nie przejmując się niczym. Być może jest to czysto ludzki odruch uwarunkowany genetycznie. Jednak popadanie niemal w rozpacz z powodu lenistwa jest dla mnie niepojęte. Ale są ludzi i są uwodziciele:
Witam mam do was takie pytanko co robicie gdy macie zły dzień, gdy ktoś was wkurzy albo gdy coś sie nie udało i nie macie humoru, wszystko was denerwuje itd. :-/ co robicie żeby rozładować złość i żeby powróciło wam dobre samopoczucie?
Gdyby żył Freud to pewnie znalazłby tu jakieś niespełnione erotyczne fantazje, które Cię dobijają i nie dają możliwości normalnego funkcjonowania. Jeżeli jednak nie chodzi o to, że kolega po prostu nie bardzo wie czego chce to jedyną moją wskazówką może być znalezienie sobie zajęcia.
W końcu jeżeli ma się cokolwiek do roboty, to człowiek nie ma czasu się złościć i narzekać nie wiadomo na co. A jak ktoś tylko siedzi na tyłku, nie robi zupełnie nic to myśli same przychodzą mu do głowy i nie pozwalają normalnie funkcjonować.
Na dobre samopoczucie można walnąć sobie setkę wódki, jak coś Cię wkurzy, możesz sobie coś zniszczyć, zepsuć, walnąć w worek czy kopnąć kamień.
Nie rozumiem tylko czemu ktoś chce się brać za uwodzenie, skoro miewa humory jak panienka?